wtorek, 15 marca 2011

Nic się nie chce

Zasnęłam, obudziłam się i okazało się, że śpię, musiałam zasnąć, żeby się obudzić.

Mase różnych celów postawionych na drodze. Wiele różnych punktów zaznaczonych na mapie do skarbu. Mi się nic nie chce.
Tak szybko biegnę, że nie wiem czy dobrą drogą  i gdzie. Otwieram jedno oko potem drugie i idę wolno. Same lustra! Były tu wcześniej?
 Nie podoba mi się moje odbicie. Jakaś taka rozczochrana, przez ten pęd. Blada, zasapana.. 
Gdy biegłam nie było mnie, tylko coś na końcu drogi w między czasie ulotne myśli nakazujące zmianę kierunku to tu to tam, byłam wizją oblepioną pragnieniami pasującymi do jakiejś chwili
 O matko. jak ja wyglądam.
Potem jakieś garbate próby doprowadzenia się do porządku. Niby nie biegnę ślepo, Postęp! ale ciągle coś w lustrze przeszkadza.
A tu włos nie w tą stronę co trzeba, albo za mało uśmiechu. Znowu byłam wizją - niespełnienia.

 i co teraz. TU?
nic się nie chce.

modlić się nie chce.

może sobie po prostu pobędę jak mnie stworzono. Jak drzewo sobie jest ot tak. Jestem sobie. lala

jutro też niech sobie będzie. Wszystko co chce być mną niech sobie pobędzie. samo z siebie.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz